poniedziałek, 13 stycznia 2014

Czy naprawdę jest z tobą tak źle?

Granger...
Szlamo...
Ponętna szlamo...
Spotkajmy się dzisiaj o ósmej pod Pokojem Życzeń...

Bóg Seksu




Ponętna...

Hermiona zarumieniła się lekko.
Ponętna... 
Ponętna Szlama. 
Jak zwykle pełen kultury.
Granger prychnęła.
Dracon odwrócił się unosząć brew do góry. Hermiona zdobyła się na lekki uśmiech i wyszeptała
- Bóg Seksu? -
Malfoy wyszczerzył się.
- Bóg Seksu. - kiwnął głową.
Gryfonka uśmiechnęła się ironicznie.
- Coś się nie podoba, szlamusiu? - jego twarz wykrzywił dziwny grymas.
- Twoja obrzydliwa buźka, Smoczusiu.
- Szlamy. - potrząsnął głowa, i odwrócił się.
- Smoki. - mruknęła Granger.
- Co tam mamroczesz Granger? - twarz Malfoy'a znów odwróciła się w jej stronę.
- Ja nic nie mówiłam. Wiesz Malfoy jak się słyszy głosy, to znaczy że coś jest nie tak...
- Ale szlamusiu, przecież to JA nic nie mówiłem. To chyba ty słyszysz głosy...
- Ze mną jest tak samo dobrze jak z tobą.
- Ręce opadają. - ponownie potrząsnął głową.
- Niech odpadną.
- Ale bez rączek... Bedzie mi nie wygodnie... Robić coś... Buzią nie dosiegnę...
- Mafloy jesteś obrzydliwy! - Hermiona spojrzała sie na niego z nieukrywaną odrazą.
- Granger, Malfoy! Przestańcie rozmawiać!
Głos Profesora Snape'a sprawił że Hermiona podskoczyła, a Malfoy, odwrocił się w jego stronę.
Snape posłał Malfoy'owi wiele znaczące spojrzenie.
- Gryfindor minus pięć punktów. Granger nie po to cię przesadzałem żebyś gadała!
- Tak panie Profesorze. - Hermiona zarumieniła się.
- Pracujcie dalej.. - polecił i zaczął przechadzać się po klasie zaglądająć do kociołków uczniów. Hermiona wsadziła nos w podręcznik od eliksirów.

~~*~~
Kiedy Severus, narzekając na dzisiejszą mlodzież, wypuścił ich z lochów, Hermiona wpadła na Harry'ego.
- Hermi, i jak się siedziało z nowym chłopakiem? - Wyszczerzył się Potter.
- Gdzie jest Ron!? - nagle podeszła do nich Ginny.
- Idzie... - zaczęła Hermiona ale brutalnie jej przerwano.
- Ooo Potter i Weasley! - blondwłosy ślizgon, podszedł do Gryfonów.
- Weasley, maluszku a gdzie twój zły brat Łasic? - zakpił Malfoy, a wszyscy obecni wybuchneli śmiechem.
- B - Brat Łasic. - Hermionie po twarzy sciekały drobne łzy rozbawienia.
- O Rooon! - Ginny rownież płakała ze śmiechu. Ron rzucił krótkie spojrzenie na Hermionę, która dostała głupawki, i na Malfoy'a po czym odszedł.
- Obraził się.. - zauważył Harry. - Wiesz co Malfoy, równy z ciebie gość. - i z całej pety uderzył Malfoy'a w plecy aż huknęło.
- Ych, dzięki Potter. - Ślizgon podrapał się po głowie. - Dzięki.
- Co macie następne? - spytała Gin.
- Numerologie. -
- Wrózbiarstwo. -
- Zielarstwo. -
Powiedzieli Hermiona, Harry i Draco niemal jednocześnie i cała trójka uśmiechnęła się
- To ja uciekam bo Profesor Vector, odejmie mi punkty za spóźnienie.
- Żegnam Granger! - Malfoy wyszczerzył się do Hermiony. Ta obrzuciła go tylko przerażonym spojrzeniem i zaczeła odchodzić.
- Wyślij mi kartke! Nie zapominaj o mnie! Będę tęsknić! - blondyn machał jej ręką jak opętany.
- Starczy... - Ginny pociągnęła jego rękę w dół.
- Starczy! - Malfoy zaczął szarpać swoją dłonia w jej objęciach tak że ta trzęsła się jak galareta.
- Harry! - zawołała Potter'a. - Ratuj!
- Puszczaj moją ukochaną! - Mężny brunet wypiął pierś, i popędził w stronę "ukochanej".
- Aaa Harry ty oślinieńcu jeden! Puszczaj! - Ginerva wyrwała się z objęć obu chłopaków.
- Faceci! Napaleńcy! Dwa gumochłony oślizgłe! Weżogony! - i odeszła obrzucając ich coraz to gorszymi epitetami.
- To co Harry, za tydzień na piwko Kremowe?
- Się wie. - wyszczerzył się Potter.

~~*~~

Czas szybko mijał Hermionie, i po kilku chwilach szła na obiad. Po obiedzie miała jeszcze troche czasu, więc postanowiła wyjśc na błonia, żeby odetchnąć swieżym powietrzem. Był dopiero siódmy września, ale w górach Szkocji powietrze przesiąknięte było wonią nadchodzącej jesieni.
Ostatniej jesieni w Hogwarcie...
Kiedy otworzyła wrota zamku, zimne powietrze wypełniło jej płuca. Brązowowłosa wzięła głęboki oddech, kiedy wyszła na zewnątrz. Wiatr zmierzwił jej włosy. Na błoniach było kilku nielicznych uczniów, obitych w puchowe kurtki, handlujacych kartami z Czekoladowych Żab. Ruszyła w stronę jej ulubionego miejsca nad jeziorem. Było zakryte z trzech stron wierzbami, blisko jeziora. Kiedy Hermiona tam doszła, zauważyła że miejsce było już zajęte przez dwójkę całujących się osób. Westchneła i poszła kawałek dalej, gdzie na jej szczęście było wolne miejsce. Usiadła i przez moment wpatrywała się w powierzchnie jeziora, która pokryła się złotymi liśćmi masowo spadajacymi z drzew. Kiedy następny liść zaznaczył na tafli jeziora kręgi, Hermiona zaczęła wspominać. Przecież to był już jej ostatni rok... Przypomniało się jej kiedy z tego własnie jeziora wyłonił się Harry podczas Turnieju TrójMagicznego.
Martwiłam się...
Rozmyślenia dziewczyny zostały przerwane przez kruka, siedzącego na pobliskim drzewie. Odwrociła się ale zwierzę zdążyło odlecieć. Kruk przywołał kolejne wspomnienia. Tym razem z trzeciej klasy, kiedy razem z Harry'm ratowała Hardodzioba.
Hardodziob mógł zginać przez tą, przez tą fretkę...
A ty sie z nim dzisiaj spotykasz! 
Nie mam wyboru.
Masz.
Chce się z nim spotkać.
Podoba ci się.
Nie możliwe.
A jednak.
Moze.
Napewno.

I to przez niego Hardodziob mógł zginąć.
Przez Malfoy'a... 
Co ja właściwie robię!?
Gryfonka spotykająca się ze Ślizgonem... 
I tak o mnie zapomni... 
Dziewczyna poczuła jak do jej oczu naplywają łzy.
Głupi Malfoy. 
Otarła oczy wierzchem dłoni, wstała z miejsca na którym siedziała i ruszyła w stronę zamku.
Głupi Malfoy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz