czwartek, 9 stycznia 2014

Liścik...

Kiedy dziewczyny tuliły się do siebie, do pokoju wspólnego wparowali Ron razem z Harry'm, i rzucili się na kanapę obok nich.
Krzywołap wskoczył Ron'owi na kolana ale ten z nietęgą miną zrzucił futrzaka na podłogę.
- Ron!! - Hermiona puściła Ginny, podnosząc kotka z podłogi. Krzywy miauknąl żałośnie, ocierając się o pierś właścicielki mrucząc głośno.
- No co? Niech na mnie wylęgarnia pcheł nie włazi. - potrząsnął ramionami. - To tylko kot...
- TYLKO kot!? Ronaldzie Weasley, to nie jest TYLKO kot. To jest żywe zwierzę! Jak mogłes go tak potraktowac!? Z facetami są same problemy, ale ty jesteś pięć razy bardziej problematyczny!
- Ale...
- Nie przerywaj mi! Jesteś. Upartym. Głupim. Egoistycznym. Facetem! - Granger zaakcentowala każde słowo uderzeniem w blat stołu.
- Uuu zaraz się zacznie... -
Hermiona spojrzała sie na niego z chęcią mordu w oczach.
Dlaczego on musi udawać Malfoy'a... - przypomniał się jej incydent, z przed czterech lat, kiedy byli w trzeciej klasie.
Cztery lata temu...
- Cholera Ron ja mam cię już serdecznie dość! -
- A ja mam dośc twojego kujonstwa!! Jeszcze ani razu się nie spóźniłaś na lekcje! - wykrzyczał rudzielec.
- Spóźnić sie? Jeszcze zobaczysz! Zobaczysz ze jutro się spóźnie! - wstała, nadepnęła Ron'owi na nogę i odeszła w stronę damskiej sypialni.
Rzuciła się na łóżko, i podciągnęła kołdrę pod sam nos.
Leżała przez chwilę, zachodzące słońce wlewalo sie do pokoju przez odsłonięte okno oświetlając pokój na pomarańczowo. Niebo zmieniło kolor na błękitno szary.
Kolor oczu Malfoy'a... 
O czym ty myślisz Hermiono Granger! - skarciła sama siebie. On nie jest dla ciebie... Nie dla ciebie! - próbowała przekonać sama siebie. Potem zasnęła.

~~*~~

Obudziło ją pukanie do okna. Powoli rozchyliła powieki. Usłyszała chrapanie Parvati Patil. Już ranek... Ziewnęła i przeciągneła się.
Pukanie do okna powtórzyło się.
Za oknem siedziała płomykówka.
Jedna ze szkolnych...
Kiedy dziewczyna wpuścila ją do środka, ta wyciągnęła nóżkę.
Gryfonka odwinęła pergamin od nóżki ptaka, a zwierzę odleciało.

Hermi...

Przepraszam za wczoraj.
Ja nie chciałem żeby to tak wyszło..
Możesz spalić ten list, ale naprawde mi przykro...

Ron

PS: Spóźnisz się...?


Spóźnie...
Nie.
Tak.
Może.

Hermiona zaczęła się ubierać.
Nie będę robić, czegoś co on mi karze... Koci rzeźnik. 

- Dooobry... - przywitała ją ziewająca Lavender, ktora właśnie wstała.
- Dobry.

Hermiona nie była zbyt towarzyska. Nie przepadała za towarzystwem dziewczyn, jedynie tolerowała Ginny. Dlatego kiedy inne domowniczki zaczęły się budzić, pożegnała się z nimi i wyszła do Pokoju Wspólnego.
Rzuciła Ron'owi siedzącemu na kanapie, pogardliwe spojrzenie kiedy przechodziła pod portretem Grubej Damy.

~~*~~
W Wielkiej Sali panował gwar. Zawsze było głośno w porze posiłków. Usiadła na swoim miejscu patrząc po twarzach, ludzi w Wielkiej Sali.
Gryfoni.
Krukoni.
Puchoni.
I Ślizgoni.
Wszyscy w jednej sali.
Jakże śmiesznie to wyglądało...
Hermiona sięgnęła po miskę z owsianką, stojacą najbliżej.
Lubiła owsiankę.
Zaczęla jeść.
Owsianka przypominała jej...
Włosy Malfoy'a.
Przestań w końcu o nim mysleć! 
To tylko owsianka!

Kiedy zjadła, zerkneła na swój plan lekcji ktory dostała od profesor McGonnagal.
Eliksiry... 
Spojrzała raz jeszcze.
Eliksiry ze ślizgonami. Pierwsza lekcja we wtorek. Na gacie Merlina! 
Do sali weszli Harry z Ron'em więc Hermiona uznała że to dobry czas żeby sie ulotnić.
Harry byl w porzadku ale Ron...
Ron'a miała już serdecznie dość.

~~*~~

Kiedy stała pod klasą w lochach, gdzie zrobił się już nie mały tłum, podszedł do niej Ron.
- Dostałas list?
- Może.
- Wybaczysz?
- Nie.
- Ale...
- Idź sobie.
Ron odszedł.
Ale kiedy tylko Ron odszedł, Hermiona poczuła wyrzuty sumienia. Może była za ostra...
- CISZA! - warknął Snape który pojawił się nie wiadomo skąd.
- Do środka! - zarządził chociaz wszyscy uczniowie już w środku klasy byli.
- Nie mam zamiaru marnować dzisiejszej lekcji! Tak wiec podzielicie się w pary i zaczniecie pracę nad eliksirem zapomnienia. Instrukcje są na tablicy. I nie wdychajcie oparów. Można... Zapomnieć.
- Hej Hermi! - Harry przysunął się do Hermiony. - Wiesz że jesteś moją najlepszą przyjaciółką...
- Siadaj. - przesunęła swoją torbe z wolnego miejsca.
- Jesteś boska! - wyszczerzył się.
- Wiem. A to tylko jedna z moich zalet. - uśmiechnęła się wyciagając potrzebne ingridie z torby.
- Ciągle sie gniewasz na Ron'a? - spytał po długiej chwili milczenia.
- Tak. - orzekła Hermiona odmierzajac sok z ogona traszki.
- Granger, Potter! - Snape wypowiedzial nazwisko Harry'ego z nieukrywaną niechęcią. - Chyba mówiłem wyraźnie, NIE marnujemy dzisiejszej lekcji. Potter powiedz mi czy ty wiesz co oznacza NIE?
- Nie panie profesorze. - powiedział uśmiechając się.
- Ja tu nerwicy przez ciebie dostanę. Potter szlaban Granger przesiadasz się. Do pana Crabbe. Dobrana z was para. - rzekl snape a klasa wybuchnela smiechem.
Hermiona zmeła w zebach przekleństwo, i zebrała swoje rzeczy.
- Szlam! - wyszczerzył sie Crabbe.
- Bez mózg!
- Granger proszę zachowuj się. - przewrócił oczami Snape.
- Ale..
- Minus pięć punktow dla Gryfonow. Chcesz dodać coś jeszcze? "Panie Profesorze" byłoby dobrym zakończeniem.
- Panie profesorze.
O a to kto?
Hermiona wzięła linijke i dziabnęła siedzącą przed nią dziewczynę. Dizewczyna siedziała koło jakiegoś blondyna na którego Granger nie zwróciła większej uwagi. Hermiona odskoczyła do tyłu kiedy osoba którą dziabnęła odwrócła się.
Pansy!
- Czego!? - szczeknęła.
Siedzacy koło niej chlopak odwrócił się.
O Merlinie,Malfoy!
- Nic mopsiku. Pomyliłam cię z Potter' em. - i brazowowłosa wyszczerzyła się.
- Ja ci dam Potter'a! - szczeknęła raz jeszcze i odwróciła się. Na szczęście Malfoy bez żadnych komentarzy rownież się odwrócił.
Kamien z serca.

Kiedy eliksir Hermiony miał już srebrną barwę, Malfoy objął Pansy ramieniem.
Hermiona poczuła małe ukłucie w sercu, ale wmówiła sobie że to skurcz.
Przecież nie jestem zazdrosna o fretke. 
Ale kiedy blondyn zaczął trząść ramieniem, zauważyla zirytowana że w dłoni, trzyma kawałek pergaminu.
Pewnie do Crabbe'a...
Ale na karteczce bylo jej imię.
Co on chce... Sięgneła po pergamin.
Nie wiedziała czemu to robi była w jakimś transie. Pewnie jest pełen obelg... pomyslała ale nie cofnęła reki.
Kiedy jej palce styknęły się z palcami Malfoy'a, po karku przebiegł jej dreszcz.
Jakie one zimne... 
Kiedy karteczka była w posiadaniu Hermiony, ręka Malfoy'a wylądowała na ławce, a on odsunał się od Parkinson

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz