sobota, 25 stycznia 2014

Samo myślenie o miłości sprowadza kłopoty

Weszła do zamku ocierając oczy. Nie patrzyła przed siebie tylko szła.
Nie zważała na innych uczniów którzy wychodzli z wielkiej sali lub zmierzali do biblioteki, szła prosto. Ktoś za nią zawołał. Hermiona odwróciła się i ujrzała Lunę.
- Cześć Hermiono! - podbiegła do dziewczyny.
- Luna. - powiedziała Granger, uśmiechając się lekko.
- Mój tata ma róg Chrapaka Kretorogiego.
- Pewnie jest bardzo interesujacy. Wybacz Luna ale bardzo się spieszę. - odrzekła Hermiona i wyminęła Lunę.
- Opowiem ci innym razem! - zawołała za nią dziewczyna.
- Morelowy sorbet. - krzyknęla Granger do Grubej Damy i przeszła przez dziurę pod obrazem.
Rozejrzała się po pokoju wspólnym i ruszyła do sypialni dziewczyn. Rzuciła torbę z książkami na lóżko i poszła wziąść długi prysznic. Hermiona przebrała się w piżamę i wskoczyła do łożka. Nie zauważyła nawet kiedy zasnęła, ale obudziło ją drapanie wąsów Krzywołapa na jej twarzy.
- Idź sobie. - mruknęła Granger i odwróciła się na drugi bok. Kociak posłusznie zszedł żeby za chwilę wejść z powrotem na łóżko dziewczyny i zacząć lizać jej policzek.
- No odczep się... - machnęła ręką i zrzuciła zwierzę ze swojej twarzy.
Krzywołap prychnął i zwiał. Hermiona spojrzała na zegarek na jej szafce nocnej. Ósma.
Wszyscy w pokoju jeszcze spali, była sobota, ale Hermiona wstała z łóżka. Odkopała się z koców w które była zawinięta, złapała szczotkę do włosów i ruszyła do łazienki. Po chwili wyszła, ubrana uczesana i umyta. Zeszła do pokoju wspólnego gdzie ujrzała Ginny.
- No i jak było? - zapytała rudowłosa kiedy Granger usiadła obok niej.
- Nie poszłam. - odpowiedziała po chwili.
- A co znowu zrobił Malfoy? - zapytała Ginny ponownie.
Hermiona nie odpowiedziała.
- Co zrobil? - ponowiła pytanie ruda.
-Nic... Poprostu... Poprostu jest ślizgonem...
- No wiesz co. To, że jest ślizgonem wcale nie znaczy ze jest zły. Znaczy no jest zły... Ale nie tak bardzo. - broniła Malfoy'a Ginny. - Wiesz... Tak naprawdę Blaise mówił, że nie jest zły... To znaczy jako kumpel. No wiesz... - zakończyła kulawo Weasley.
- Niby tak. - westchneła Hermiona. - Ale teraz już pewnie spaliłam wszystkie mosty. Jestem ciekawa co się stanie w poniedziałek na eliksirach. Wiesz w końcu wciąż siedzę koło Goylle'a...
- Hhmm. Ja też. Znaczy jestem ciekawa. - powiedziała Ginny.
- Uhmm... - uśmiechnęła się Granger. Dziewczyny zeszły do Wielkiej Sali.
Usiadły, a Hermiona nałożyła sobie na talerz twarozek wiejski i rzodkiewke.
- O to chyba do ciebie. - powiedziała Ginny kiedy jakaś strasznie gruba sowa wylądowała Granger przed talerzem. Wyciągnęłs nóżke a dziewczyna złapała list.
- Nie otworzysz? - spytała Ginny kiedy puchacz odleciał, a Hermiona położyła list na stole wpatrujac się w niego.
- Za chwilę. - odpowiedziała. - Jak chcesz to otwórz.
- Kochana Hermiono, - zaczęła chichotać ruda. - Tutaj Wiktor. Stęskniłem się za smakiem twoich ussssmmmmmf. - mruknęła Ginny kiedy Granger zasłoniła jej usta dłonią i wyrwała list.
- Nic takiego nie napisał! - powiedziała machając Ginny listem przed twarzą i wskazując na niego palcem.
- Wiem. - powiedziała Weasley. - I Malfoy się na ciebie gapi. - dodała patrząc się na stół ślizgonów.
- Taaaa? - Granger rzuciła okiem na stół Slytherinu. -A gdzie siedzi?
- Nie siedzi tylko stoi Granger. - Hermiona podskoczyła kiedy usłyszała ironiczny głos nad swoim uchem. Odwróciła się i znalazła się twarzś w twarz z Malfoy'em.
- Czy szlamy nie wiedzą że trzeba się wywiązywać z danych obietnic? - wysyczał.
- Ja nic nie obiecywałam. Ty napisałeś liścik. - odpowiedziała Granger oschle. Kilku Gryfonow zaczęło się przyglądać tej scence. Na szczęście nie wielu ponieważ wiekszość jeszcze spała.
-A tobie co!?-spytal zaskoczony ślizgon.
-Nic.Zostaw mnie.
-Oj Granger.Tak postepujesz?A myślalem ze coś z tego będzie...-powiedział z błyskiem w oku ślizgon.
-Jeżeli myślałes że pójde z tobą do łożka to się myliłeś.-odburknęłam nie patrząć na niego,tylko na moją niedokończaną kanapkę.-Nie jestem taka jak inne dziewczyny które tam zaciągnąłeś.
-Nie zaciągnołem.Same przyszły.-pochwalił się Malfoy.
-No i dobrze.Ja tam nie pójde.-odgryzłam się.
-Przekonamy się.Jeszcze zobaczysz że tak.-
-Nie Malfoy i odczep się.Nie sypiam z tchórzofretkami.-powiedziałam i odsunęłam krzesło,przy okazji udeżając ślizgona w kolana,i odeszłam.
~~~

-Co jej jest..?-blondyn spytał Ginny.
-Nie wiem.Myśle że ma dość tego że nazywasz ją szlamą.-powiedziała dziewczyna i ruszyła za swoją przyjaciółką zostawiając Malfoya samego przy stole Gryfindoru.
Chłopak powoli podniósł list który lezał na blacie.

Droga Hermiono,

Tęsknie za tobą,mam nadzieje że niedługo się spotkamy...-zaczął czytać blondyn.Im dalej zataczał się w treść listu tym bardziej jego umysł wypełniało nie znane mu dotąd uczucie.Czuł sie zraniony,oszukany a zarazem nienawidził Wiktora z całego serca.Czy to możliwe ze przez niego ta gryfonka której nie potrafił się oprzeć odrzucała go? Nie.Uczucia to słabość a on nie jest słaby. To tylko zabawa,wmawiał sobie. Flirt. Ojciec się o tym nie dowie. Ojciec.Gdyby wiedział jak jego zasady wpajane chłopcowi do głowy przez piętnaście lat niszczyły go teraz. Tak chciałby żeby mógł bez wstydu powiedzieć rodzicom że Granger jest jego dziewczyną. Jego. Zgniótł list w ręku i ruszył w ślad za dwoma dziewczynami. Nie okazuj uczuć. Słyszał głos ojca w swojej głowie.Nie ukazuj uczuć. Nie wiele myśląc ruszył do sowiarni.Wiedział po co tam idzie.Wiedział dla kogo tam idzie.Po drodze zdążył wyciągnąć pióro i kawałek pergaminu.Naskrobał kilka słów,doczepił swój list oraz list od Kruma do nóżki sowy i wypuścił ją na zewnątrz.Jeszcze chwile wpatrywał się w malejacy kształt zwierzęcia,by po chwili odejść.Nie okazuj uczuć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz